J.Carlo powiedział, że „nigdy historia nie była sprawiedliwsza niż w tym, że dała Kazimierzowi przydomek Wielkiego”.
Postać Kazimierza Wielkiego przyciągała uwagę wielu historyków. Napisano o nim tak wiele różnych, często kontrowersyjnych opinii, że nie łatwo jest zdobyć się na przedstawienie jego portretu. Każda właściwie epoka w dziejach Polski przyswaja sobie idee tego władcy i kreśli kontury jego postaci dla użytku własnego. Dla pokoleń żyjących w Polsce dzisiejszej stanowi on przykład władcy, który wydźwignął kraj na wyżyny. To właśnie Kazimierzowi udało się przestawić politykę i gospodarkę na zupełnie inne tory, znacznie powiększając przy tym terytorium państwa. W chwili objęcia przez niego władzy Polska zajmowała drugorzędną pozycję międzynarodową. Za jego panowania stopniowo przekształciła się w silny organizm militarny, terytorialny i polityczny. Już w XVI stuleciu ochrzczono go przydomkiem „Wielki”. To właśnie wtedy dostrzeżono, że pozostawił on po sobie dzieła nieprzemijające, a przede wszystkim powiększone niemal dwukrotnie państwo. Król Kazimierz nie był jednak postacią posągową, pozostawał człowiekiem z krwi i kości, targanym różnymi namiętnościami, popełniał błędy nie tylko w sprawach osobistych, lecz także państwowych. Współczesne mu szlacheckie społeczeństwo polskie zarzucało,że ostatni Piast na tronie Polskim jest „panem niewojennym”. Nie można poprzeć tej opinii. W istocie rzeczy, wojen tych za jego rządów wcale nie brakowało i zdarzały się lata, że król i jego rycerstwo spędzali większość miesięcy na koniu, starając się zdążyć z Rusi Czerwonej pod Wschowę czy też z wyprawy węgierskiej pod Wałcz i Czaplinek. Tutaj chciałabym się zatrzymać i przypomnieć, co oznacza termin wojownik, otóż jest to osoba zajmująca się walką, prowadząca działania wojenne, zazwyczaj odważna, posiadająca otwarty umysł i umiejętności strategiczne. Wbrew temu, co zarzuca się Kazimierzowi posiadał on wszystkie te cechy. Prowadził wiele wojen, tylko,że jako zręczny i dobry strateg robił to mądrze, nie stawiając nigdy losów całego kraju na szali ich wyników. Dzięki tym umiejętnościom potrafił wykorzystywać do celów wojennych sojusze: zawojowanie Rusi nie byłoby możliwe bez stałego wsparcia węgierskiego.
Kazimierz był ostatnim dzieckiem Władysława i Jadwigi oraz jedynym męskim potomkiem,a co za tym idzie następcą piastowskiego tronu. Rósł i rozwijał się w zamku krakowskim, gdzie wszczepiono mu obyczaje rycerskie. Łokietek przygotował syna do rządów i prowadzenia wojen. Niedaleka przyszłość pokazała, że staremu królowi udało się wpoić mocno młodemu następcy ideę utrzymania królestwa i dalszego jednoczenia ziem pozostających poza granicami państwa.
Kazimierz brał udział w wielu walkach, ale de facto tylko w jednej został, w dodatku niesłusznie, posądzony o tchórzostwo przez krzyżaków, w celu zohydzenia jego postaci przed światem zachodnim, traktując to jako jedną z metod obniżania znaczenia polskiego na arenie międzynarodowej. Mam na myśli bitwę pod Płowcami z 1331r, po której krzyżacy rozgłosili światu, że Kazimierz uciekł z miejsca bitwy. Jak wskazują późniejsze analizy i tekst Długosza, Kazimierz opuścił pole walki ale z innego powodu. Otóż Władysław Łokietek obawiając się o życie jedynego następcy tronu rozkazał mu-wiedząc ,że wynik starcia jest trudny do przewidzenia-opuścić rejon walki. W istocie Kazimierz nie był wcale strachliwy. Już w lutym 1329 roku brał udział u boku ojca w wyprawie na ziemię chełmińską, a od 1331 roku jako namiestnik królewski w Wielkopolsce i na Kujawach oraz w ziemi sieradzkiej, organizował obronę przed Krzyżakami, którzy w Pyzdrach usiłowali go zaskoczyć (1331) i uprowadzić. Królewicz pokrzyżował jednak ich plany i niezauważony opuścił miasto, pozostawiając na jego murach rycerzy ze swoich oddziałów. W roku następnym 1332 odznaczył się Kazimierz śmiałym atakiem na Kościan, dowodząc oddziałem przybyłym z Węgier. Miasto zostało zdobyte. W wyniku m. In. Tej akcji zbrojnej została odzyskana ( bez Sławy i Wschowy) południowa część Wielkopolski, a Jan Długosz napisał po stu latach z górą ,że działania wojenne pod Kościanem podjął królewicz z własnej inicjatywy, a nawet wbrew woli ojca. Świadczy to o zapale wojennym młodego Piasta.
Niedługo, bo już 2 marca 1333 r. Władysław Łokietek zmarł. W ostatnich słowach zaapelował do rycerstwa ziem polskich o życzliwość i wsparcie dla jego syna Kazimierza. Tego samego dnia zjazd „wszystkich panów królestwa” okrzyknął jednomyślnie Kazimierza królem i wyznaczył dzień jego koronacji. 25 kwietnia 1333r w Krakowie koronowano Kazimierza na króla Polski.
„Królewską uwieńczony koroną rządził on powierzonym mu przez Boga państwem i narodem dzielnie i z pożytkiem”
Janko z Czarnkowa
Władysław Łokietek pozostawił swemu synowi dziedzictwo przysparzające wielu problemów. Odrodzone Królestwo Polskie obejmowało tylko dwie wielkie dzielnice z dawnego państwa Bolesławów- Wielkopolskę i Małopolskę. Łączące je ziemie, sieradzka i łęczycka, znajdowały się w rękach Piastów kujawskich, którzy zostali tu przeniesieni z woli Łokietka i nie było wiadomo, jakie stanowisko zajmą wobec jego następcy. Księstwa śląskie , oprócz świdnickiego, weszły w trwały, jak się wydawało, związek lenny z Czechami i następca zmarłego króla, podobnie jak jego ojciec, nie miał żadnych praw do tych księstw. Podzielona dzielnica mazowiecka również pozostawała poza Królestwem- księstwo płockie przyjęło zwierzchność czeską, a dwaj bracia jego władcy byli w swych dzielnicach suwerenni i nie uznawali zwierzchniej władzy króla polski. Dziedzictwo Kazimierza, Kujaw, znalazło się pod okupacją krzyżacką, podobnie jak ziemia dobrzyńska i Pomorze Gdańskie.
Jednak mimo tych trudności Kazimierz prowadził rewindykacyjną politykę ziem swego ojca i stopniowo rozszerzał terytorium Polski. Z działaniami wojennymi króla silnie związana była polityka zagraniczna. Jak już wcześniej wspominałam Kazimierz był zręcznym strategiem, większość prowadzonych przez niego zabiegów dyplomatycznych miały jeden konkretny cel: rewindykacje terytoriów. Rozumiał, że początkowo należy zaniechać militarnych środków. Najważniejszym zadaniem okazało się utrzymanie pokoju z agresywnymi sąsiadami, aby uzyskać czas na unowocześnienie i rozbudowę armii oraz na przebudowę gospodarczą i administarcyjną kraju. Spodziewano się, że tą drogą zostaną stworzone podstawy funkcjonowania państwa, które stać będzie w przyszłości na wysiłek rewindykacji do Korony Śląska i Pomorza oraz innych ziem pozostających poza granicami królestwa. Polityka ostatniego Piasta na tronie polskim wobec sąsiadów stanowiła pasmo negocjacji i mozolnie wypracowanych porozumień z silniejszymi partnerami. Prawdą jest również, iż osiągane przezeń rozwiązania kompromisowe nie oznaczały nigdy rezygnacji z dzielnic pozostających w rękach obcych.
I tak Po dłuższym czasie bierności militarnej, już 16 kwietnia 1340 roku, na wieść o śmierci księcia ruskiego Jerzego II Bolesława , Kazimierz Wielki wkroczył z wojskiem na Ruś. Oblegał Lwów, który zajął, i jak na prawdziwego wojownika przystało, złupił skarbiec książęcy i zabrał ze sobą niemało innych łupów. W czerwcu tego samego roku ok. św. Jana Chrzciciela ponowił on wyprawę ,tym razem z większą armią i przy pomocy węgierskich posiłków , złamał opór bojarów wspomaganych przez oddziały tatarskie i ogłosił się panem Rusi. Uczestnik tych wydarzeń, rocznikarz o imieniu Traska, opisuje te wypadki.
Wskutek tych dwóch wypraw wojennych Kazimierz Wielki zawładnął Rusią Halicką. Ziemia sanocka została prawdopodobnie włączona do Polski, natomiast na pozostałych terenach król ustanowił swego namiestnika , miejscowego bojara Dymitra Dietkę.
Interwencja na Rusi z 1340 r. Sprowadziła na Polskę najazd tatarski w zimie z 1340/41 . Najazd objął swym zasięgiem południowo-wschodnie kresy państwa Kazimierza Wielkiego i Węgry. Tatarzy wtargnęli razem z Rusinami w Lubelskie i dopiero porażka, jaką zadało im nad Wisłą rycerstwo polskie pod wodzą króla, odsunęła ich z powrotem na Ruś.
Tak minęło pierwsze dziesięciolecie panowania Kazimierza Wielkiego. Królestwo Polskie powiększone zostało przez zwrot Kujaw i ziemi dobrzyńskiej, władało bezpośrednio ziemią sieradzką, a na wschodzie zaokrąglone ziemią sanocką i Rzeszowem, uspokojone wewnętrznie, nie było już tym samym co przedtem. Pokój z Krzyżakami i Czechami zapewniał Polsce rozwój, zwierzchność nad Rusią rokowała nadzieje na dalsze wzmocnienie się wpływów polskich na wschodzie. Związki z Węgrami zostały wzmocnione przez obietnicę sukcesji Andegawendów w Polsce. Silnie zakorzeniły się wpływy polskie na Pomorzu Zaodrzańskim, a posiadanie ziemi namysłowskiej dawało wgląd w sprawy ślaskie. Należało teraz wykorzystać te pomyślne wyniki celem dalszego wzmocnienia i powiększenia Królestwa Polskiego.
Wzmocniony świeżo zawartym traktatem kaliskim Kazimierz śmielej mógł się zająć nader pilną sprawą Śląska, sprawę ruską odkładając na później. Zainteresowanie się Śląskiem wyraziło się już zaraz po załatwieniu kwestii ruskich w 1341 r. W dobie największego zbliżenia się do Luksemburgów, kiedy to król zaczął szukać dróg do penetracji nad Odrą, nabywając ziemię namysłowską. Wszystkie te zabiegi oraz dalsze, które jeszcze nastąpią świadczą dokładnie, że zbliżenie się do Luksemburgów było tylko grą mającą na celu uzyskanie korzystnych warunków pokoju z Krzyżakami, pokój ten zaś z kolei miał służyć w głównej mierze do odzyskania Śląska.
W niecały już miesiąc po zawarciu traktatu kaliskiego król Polski wszczął kroki, które wskazywały wyraźnie, że nowy, nieprzyjazny kurs wobec Luksemburgów jest tylko kwestią miesięcy. Była to wojna o Wschowę, mająca na celu odzyskanie od książąt śląskich z linii głogowskiej , tej resztki Wielkopolski , która pozostała im z czasów Łokietka. Chodziło tu głównie o samo miasto Wschowę z przylegającym okręgiem rozciągającym się na północy po bagnistą dolinę Obry z grodami Lgniń, Przement i Ruda. Kazimierz Wielki wykorzystał okoliczność, że po śmierci Henryka żagańskiego (1342) jego syn Henryk Żelazny nie złożył Luksemburgom hołdu lennego, a nadto postanowił rewindykować z ich rąk Głogów. Woja z Henrykiem Żelaznym i jego stryjami: Janem ścinawskim i Konradem oleśnickim, rozegrała się u schyłku lata 1343 i miała przebieg szybki i bezwzględny. W telegraficznym skrócie: pod Oleśnicą wojska królewskie doznały porażki od śląskich oddziałów Konrada. Po chwilowym niepowodzeniu udało im się jednak zdobyć Wschowę i w odwecie spustoszyć księstwa żagańskie i ścinawskie, a także zdobyć i spalić Ścinawę. Pokonani książęta śląscy musieli prosić o pokój. W jego wyniku zostali zmuszeni do rezygnacji z ziemi wschowskiej, która znalazła się pod panowaniem Kazimierza Wielkiego. Więcej informacji o bitwie możemy znaleźć w „Kronikach katedralnych krakowskich” i „Herbach rycerstwa” Bartłomieja Paprockiego. W tym drugim dziele znajdujemy bardzo istotny szczegół dotyczący oblężenia Wschowy, a mianowicie o tym, że na czele zdobytego grodu Ścinawy postawił Kazimierz swojego szlachetnie urodzonego rycerza Jerzego Koronicza , a wreszcie, że –na prośby księcia- owego Jerzego Koronicza odwołał. Wynikałoby stąd, że wkroczenie Kazimierza na terytorium dawnego księstwa głogowskiego miało na celu nie tyle zniszczyć mienie przeciwnika, ile obsadzić jego główne grody i zagarnąć możliwie największą część jego księstwa.
Lokalny konflikt o Wschowę nie spowodował napięcia w stosunkach polsko- czeskich, ale jego efektem było wzmocnienie króla czeskiego , który zyskał na Śląsku wiernego sojusznika. Król Polski mógł tymczasem liczyć jedynie na Bolka II Małego, księcia świdnickiego, którego od początku traktował jako swego sojusznika.
W styczniu 1345 r. Kazimierz Wielki zawarł sojusz z Wittelsbachami, co oznaczało ścisłą współpracę z Branderburgią.
Po zawarciu sojuszu z cesarzem stosunki Polski z Czechami uległy pogorszeniu. W maju 1345 r. Został uwięziony w Kaliszu powracający z pruskiej wyprawy Karol morawski, kandydat na cesarza. W maju 1345 r. Jan Luksemburski zaatakował księstwo świdnickie Bolka II. Do wojny włączył się Kazimierz , który ok. 1 czerwca ruszył z wojskami posiłkowanymi przez Węgrów i Litwinów i zaatakował ziemię raciborską. Dzięki świetnie przygotowanej wyprawie zdobyto Pszczynę i Rybnik, po czym rozpoczęto oblężenie dłużej się broniących Żor. W ten sposób zajęta została większa część księstwa raciborskiego, a pustoszące pojazdy polskie docierały aż do Odry pod samym Raciborzem. W odpowiedzi król czeski zaczął przygotowania do odsieczy. Zebrał armię i wyruszył na spotkanie z Kazimierzem, który nie ryzykując bitwy, zaczął wycofywać się w kierunku Krakowa. Gdy król czeski stał pod murem miasta (12 lipca) jego wojska poniosły dotkliwe straty w drobnych potyczkach pod Lelowem i w okolicach Będzina. Wkrótce król czeski odstąpił od oblężenia Krakowa. 6 września doszło w Pyzdrach do zawieszenia broni między Polską, a Czechami z ważnością do 11 listopada. De facto niebezpieczeństwo najazdu luksemburskiego było zażegnane, albowiem 11 lipca Karol został królem rzymskim i był zbyt zajęty porządkowaniem wewnętrznych stosunków w Niemczech, by walczyć z Kazimierzem.
Pod koniec roku 1347 Zmarł cesarz Ludwik Wittelsbach. Karol chciał zająć Branderburgię. Kazimierz Wielki postanowił wykorzystać ten moment na wywarcie ostatecznego nacisku na Czechy w sprawie śląskiej, W listopadzie zerwał rokowania, które toczyło z nim z ramienia Karola miasto Wrocław, a gdy rozejmu nie przedłużono, zimą król Polski rozpoczął działania wojenne.
Walka o Branderburgię była dla Kazimierza dobrą sposobnością do wznowienia wojny. W tym kierunku oddziaływał na króla książę Bolko świdnicki, który, odkąd Karol zajął Łużyce, uczuł się poważnie zagrożony od północnego zachodu. Bolko tez niespodziewanie rozpoczął w pierwszych dniach stycznia 1348 r. , odzyskując podstępem twierdzę Kamienną Górę, a Polacy urządzili z Wielkopolski wypad niszcząc pogranicze Śląska, po czym 13 marca zawarto krótkie zawieszenie broni obowiązujące do 23 kwietnia. Kazimierz nie rezygnował z walki. W dniu 1 kwietnia wyruszyła z wielkopolskiej Orli wyprawa polska wprost na Wrocław z ominięciem tym razem książąt głogowskich i dotarła pod same mury miasta paląc wieś Rosental. W 22 listopada 1348 r. Polska i Czechy zawarły w Namysłowie układ , który formalnie kończył wojnę. Okazało się ,że odzyskanie ziem śląskich było poza zasięgiem możliwości wojskowych i politycznych polskiego króla.
Pokój z Czechami wykorzystany został natychmiast do utrwalenia polskiej obecności na Rusi Czerwonej, o co Kazimierz musiał toczyć ciężkie boje przede wszystkim z książętami litewskimi. Działania zbrojne na tym obszarze sprawiły ,że rok 1349 był w sprawach ruskich przełomowy. Król wykorzystując sprzyjającą koniunkturę międzynarodową, wyprawił się na Ruś. Wojska polskie pokonały księcia litewskiego Lubarta i opanowały litewską część Rusi Włodzimierskiej. W wyniku układu z królem polskim książę litewski otrzymał Łuck, gdzie miał panować uznając polską zwierzchność.
Sukcesy króla okazały się nietrwałe , ściągnęły bowiem na Polskę odwetowe wyprawy litewskie. 16 maja 1350 r. Jak mówią tzw. Spominki sochaczewskie „ pewien książę litewski ze swoim wojskiem spustoszył ziemię łęczycką w Zielone Świątki”. Wielu ludzi zginęło, ale Kazimierz nie ulękł się i postępował za najeźdźcą i 20 maja dopadł jego wojsko we wsi Żukowo koło Sochaczewa. Natarł na nie i zadał mu klęskę. Wielu litwinów zatonęło w rzece Bzurze. Inne źródło jakim jest „ Rocznik miechowski” , informuje pod tą samą datą roczną, że „ok. św. Bartłomieja (24 VIII) Litwini spustoszyli Ruś, wielu uprowadzili, a wielu zabili”. Była to niewątpliwie już druga wypraw litewska w tym roku. Niestety w większości tych bitew wojska polskie poniosły klęskę. W rezultacie król Polski musiał przystać na trudny pokój, odstępując Litwinom Ruś Włodzimierską.
W wyniku reperkusji międzynarodowych , Kazimierz Wielki zawarł umowę sukcesyjną z Węgrami w 1350 r. Już wczesnym latem 1351 r. Zorganizowano przeciw Litwie wspólną polsko- węgierką wyprawę na Ruś. Jej przebieg i efekty znamy niemal wyłącznie z Kroniki dubnickiej. Ludwik Andegaweński wyruszył z Budy w dniu Gerwazego i Protazego ( 19 Vi) , na św. Jana (24 VI) był w Koszycach, a stąd pociągnął na Kraków. Po ośmiodniowej przerwie, połączone już prawdopodobnie siły polsko -węgierskie ruszyły na Sandomierz (13 VII). Być może w Sandomierzu dołączyły dalsze oddziały polskie, w każdym razie autor kroniki zaznacza, że stąd już Węgrzy i Polacy razem udali się do Lublina. Ale tutaj król Kazimierz ciężko zachorował i wydawało się, że może umrzeć. W tej sytuacji Ludwik zadbał przede wszystkim o własne prawa sukcesyjne. I dalej samodzielnie prowadził działania wojenne. I tak z całek tej wyprawy zwycięsko wyszedł tylko król węgierski, który uzyskał od panów polskich obietnice sukcesyjne.
Nową wyprawę polsko- węgierską przeciw Litwie zaplanowano na miesiące zimowe 1352 r. Znów dzięki „ Kronice dubnickiej „ znamy szczegóły tej wyprawy. Ludwik Andegaweński wyruszył z Budy 22 lutego i podążył na Sanok, dokąd przybył 12 marca. Stąd zaś, pokonując rozliczne trudności, udał się pod Bełz, gdzie stanął 21 marca i gdzie spotkał króla Kazimierza „ z bardzo dużym wojskiem”. Stali pod grodem 6 dni, wymieniając poselstwa z kasztelanem tego grodu i żądając poddania się. Kasztelan na 8 dzień wypowiedział wojnę. Królowie Węgier i Polski, nie bacząc na umocnienia i system obronny grodu przepuścili w przeddzień Niedzieli Palmowej (31 III) szturm, ponieśli klęskę. Kronika dubnicka informuje nas, że Ludwik zarządził odwrót ale zdążył wywieźć w pole Kazimierza ( na własną rękę zaczął pertraktacje z kasztelanem bełskim).
Wyprawa na Ruś sprowokowała prawdopodobnie najazd Tatarski na ziemie polskie. W 1352 r. najechali oni ziemię lubelską. Wobec tej sytuacji Kazimierz zaapelował do stolicy apostolskiej o pomoc w tępieniu niewiernych. Akcja ta była po części propagandowa, ponieważ król szykował się zarówno do obrony, jak też do nowych działań zaczepnych na Rusi. Z braku gotówki wymógł już w czerwcu na kościele polskim oddanie kosztowności archikatedry gnieźnieńskiej na cele wojenne. W tym celu oddał w zastaw nabyty niedawno po śmierci Bolka Wańkowica Płock książętom mazowiecki, a ziemię dobrzyńską Krzyżakom.
Kolejną wielką wyprawę przeciw Litwie zorganizowano w 1355 r. W jej wyniku zdobyto Włodzimierz. Po niej zawarto w 1358 r. Pokój z Wielkim Księstwem Litewskim. Ten stan przetrwał do 1366 r. „Król zebrawszy mnóstwo wojska , wkroczył potężnie na Ruś, a na usługi oddał mu się książę bełski Jerzy , jak się później okazało – podstępnie. Karol zaś, pozyskując- stosownie do swoich sił- ziemię włodzimierską, którą dzierżył Lubart, za wszystkimi grodami tej ziemi, oddał ją w całości księciu Aleksandrowi...” Wyprawa miała na celu opanowanie księstw zabużańskich i Wołynia. Przebieg wyprawy nie jest dokładnie znany. Zaczęła się ona prawdpodobnie pod koniec lipca 1366 r. I zakończyła się w połowie października. Kazimierz Wielki po dłuższych przygotowaniach wkroczył na czele wielkich sił polskich do ziemi bełskiej. Książę Jerzy Narymuntowicz, może już odpowiednio przygotowany przez Koriatowiczów, poddał się zraz i złożył hołd lenny ze swojej dzielnicy. Zajęto łatwo Chełm i Włodzimierz Wołyński, tak iż książęta litewscy z Olgierdem na czele dość szybko zgodzili się na zawarcie jeszcze tej jesieni pokoju z Polską. Ziemie bełska i chełmska z grodami Bełz, Chełm , Grabowiec, Szczebrzeszyn , Łopatyn przechodziły pod zwierzchnictwo polski, a Kazimierz oddał je w lenno księciu Jerzemu Narymuntowiczowi. Zachodnia część Wołynia zWłodzimierzem, Horodłem, Lubomlem, Turzyskiem, Kamieniem Koszyrskim, Owłóczynem po rzekę Turię na wschodzie, a Prypeć na północy dostała się również Polsce z tym, że osadzono tam jako lennika Aleksandra Koriatowicza. Nadto od Wołynia odłączono na rzecz Polski spory kawałek południowej jego części u źródeł Styru i Horynia z Krzemieńcem, Boremlem i Oleskiem, wcielając go do Rusi Halickiej. W ten sposób monarchia polskiego króla swymi granicami sięgnął na północy po skrawek Polesia, ogarniając nadto zachodnio-południowe części Wołynia.
Od tego czasu można mówić, że sytuacja na Rusi była ustabilizowana aż do śmierci Kazimierza Wielkiego.
Po ostatecznym umocnieniu władztwa polskiego na Rusi, Kazimierz Wielki unormował stosunki z Krzyżakami i odtąd znikają spory polsko-krzyżackie.
Kazimierz Wielki zmarł 5 listopada 1370 r.
Reasumując, nie można zgodzić się z opinią, że Kazimierz był królem pokojowym. Albowiem jak pokazuje bilans jego panowania, stoczył on wiele wojen, praktycznie od roku 1340 aż do jego śmierci cały czas prowadził działania wojenne. Do Polski przyłączono Ruś Halicką i Włodzimierską, Podole, częściowo Mazowsze, Wałcz, Czaplinek. Nie udało się odzyskać Śląska i Pomorza Gdańskiego. Powtarza się często, że skierowanie przez Kazimierza Wielkiego zainteresowania terytorialnego Polski na wschód było rezultatem dążenia do powetowania sobie niepowodzeń, jakich monarchia doznała w walce o Śląsk, ziemie lubuską i Pomorze. Wielu historyków piszących po drugiej wojnie światowej o czasach tego króla lansowała pogląd, że opanowanie Rusi przez Polskę w XIV stuleciu było efektem nacisku możnowładców małopolskich na króla, gdyż marzyły im się wielkie latyfundia kresowe. Nie brakuje także sądów, wypowiedzianych zwłaszcza przez historiografię dawniejszą, że przyłączenie Rusi do Polski było „koniecznością dziejową „ czy też zapoczątkowaniem wielkiej misji cywilizacyjnej i rezultatem wizji dziejowej genialnego władcy. Te skrajne stanowiska – pomijając fakt, że jedne wynikają z kompleksów narodowych, a drugie z euforii i megalomanii- są bardzo uproszczone i odległe od prawdy historycznej. Rzeczywistość dziejowa XIV wieku była w istocie bardzo prosta. Król wykorzystywał doraźnie każdą możliwość poszerzenia ścieśnionych granic królestwa i uczynił to w stosunku do Rusi Halicko –Włodzimierskiej, do której posiadał prawa sukcesyjne. Niejednokrotnie podkreślałam ,że opanowywanie ziem ruskich postępowało z trudem w walce z Tatarami i stale powtarzającymi się najazdami litewskimi, z wieloma przerwami właśnie o Śląsk i inne terytoria na zachodzie kraju , bez wizji mocarstwowej i misji cywilizacyjnej. Pomawiać, króla który prowadził przez całe panowanie uporczywą walkę o zachodnie ziemie polskie, że zamienił je na Ruś, względnie znalazł na Rusi rekompensatę strat na zachodzie, mogą tylko ludzie, którzy nie wgłębili się w epokę ostatniego Piasta i mają odwagę wykorzystywać historię do uzasadniania doraźnych celów politycznych. Nie jest również prawdą jakoby Kazimierz Wielki dokonał "ideologicznego zwrotu" na wschód obejmując w swoje władanie ziemie ruskie. Wydaje się, że królowi przyświecały trzy główne cele w jego dążeniu do opanowania Rusi Halickiej. Po pierwsze chciał zabezpieczyć swe państwo przed najazdami tatarskimi. Po drugie wzmocnić siłami ruskimi swój potencjał, który jak to wykazała wojna o Śląsk 1345-1348 był zbyt mały do podjęcia planów rewindykacji ziem utraconych. Po trzecie chodziło o opanowanie atrakcyjnych szlaków handlu czarnomorskiego i kijowskiego. Ten ostatni atut mógł Kazimierz wykorzystać do swych planów śląskich. Otóż podstawowym argumentem ówczesnego Wrocławia i innych śląskich miast za kurczowym trzymaniem się Czech był argument handlowy. Wrocław połączony w jednym państwie z bogatą Pragą nie widział korzyści w przejściu na stronę polską, a wręcz dostrzegał same straty. Opanowanie przez Kazimierza Wielkiego szlaku Kraków – Lwów – Morze Czarne oraz Kraków – Lwów – Kijów mogło po pewnym czasie skłonić wrocławian do zmiany frontu ponieważ w ich interesie było czerpanie profitów z ruchu handlowego na linii Wrocław – Kraków – Lwów – Morze Czarne oraz Wrocław – Kraków – Lwów – Kijów.
|