|
Po ponad 90 latach od śmierci odnaleziono
przypadkowo w Ostrowie Wielkopolskim akt zgonu asa lotnictwa
niemieckiego z okresu I wojny światowej Manfreda Albrechta barona von
Richthofena, zwanego "Czerwonym Baronem" (1892-1918).
Odkrycia w miejscowym Urzędzie Stanu Cywilnego dokonał prezes
Ostrowskiego Towarzystwa Genealogicznego Maciej Kowalczyk, który pisze
pracę doktorską o problemach uznania za zmarłego żołnierzy zaginionych
w wojnach XIX wieku.
Źródło: interia.pl
- Cesarskie rozporządzenie z 20 stycznia 1879 r., dotyczące czynności
urzędników stanu cywilnego wobec żołnierzy, którzy opuścili swoje stałe
kwatery po mobilizacji i później polegli, przewidywało rejestrację ich
śmierci w miejscu zamieszkania przed wyruszeniem na front - powiedział
Kowalczyk. Dodał, że ostatnim miejscem zameldowania dla Richthofena był
(od 1914 r.) Ostrów Wielkopolski. Stacjonował tutaj 1 Pułk Ułanów im.
Cara Aleksandra III, w którym baron służył.
Z przesłanej PAP kopii aktu zgonu wynika, że "Czerwony Baron"
w chwili śmierci był rotmistrzem. Miał 25 lat, był ewangelikiem.
Urodził się we Wrocławiu, jego ojciec był majorem w stanie spoczynku.
Rodzice Richthofena mieszkali w Świdnicy. Baron zmarł w wyniku ran
odniesionych w walkach w północnym Vause-Somme 21 kwietnia 1918 r.
Richthofen służył w lotnictwie od 1915 r., latał początkowo jako
obserwator. W 1916 r. został pilotem myśliwskim, w następnym roku objął
dowództwo nad eskadrą myśliwską Jasta 11. Samoloty eskadry miały
czerwone oznaczenia, a niektóre z pilotowanych przez barona były
pomalowane całkowicie na czerwono. Stąd nazywano go "Czerwonym Baronem".
Na jego koncie zapisano 80 oficjalnie zestrzelonych samolotów. Za
pokonanie barona wyznaczano wysokie nagrody. W końcu sam został
zestrzelony w trakcie pościgu za przeciwnikiem, najprawdopodobniej
w wyniku ostrzału z kanadyjskich karabinów maszynowych ustawionych na
ziemi.
|